Sunday, February 19, 2006

Google Music Plan

Jeśli dobrze się przyjrzeć to Google ostatnio wyraża dość spore zainteresowanie, jakby to ująć, przekazem dźwiękowym.
Rynek przekazu dźwiękowego w sieci: muzyka oraz podcast (pomijam przekaz głosu jako osobną dziedzinę).

Podcast rozwija się, i wiele osób przekonuje się, że jest to nowe medium. O popularności niech świadczy to jak popularnym słowem był podcast w poprzednim roku na zachodzie.

iTunes okazał się zyskownym przedsięwzięciem dla Apple oraz dla producentów muzycznych. Okazało się, że ludzie chcą kupić utwory za dolara. Jednak z pewnością większa ilość osób nie chce za muzyke płacić nic, z tego prostego powodu, że może mieć ją nielegalnie, ale za darmo.

I tutaj pojawia się Google - lider w oferowaniu produktów za darmo, w zarabianiu jedynie na reklamach.
Wpierw ukazał się Google Music Search, serwis umożliwiający wyszukiwanie informacji o muzyce, artystach, albumach oraz recenzjach. Nie jest o nim głośno, właściwie przeszedł bez echa.

Potem plotki o tym, że Google będzie budować sklep z muzyką. Następnie kolejne plotki o zainteresowaniu Google kupieniem bądź współpracą z serwisem Napster. No i kupno firmy działającej poza środowiskiem internetowym, brokera reklamy radiowej dMarc.
Celem tych działań nie jest jednak stworzenie sklepu z muzyką. Celem jest uwolnienie muzyki od ceny, w sposób, który zadowoli wszystkich.
Odbiorce najbardziej zadowoli muzyka otrzymana bezpłatnie. Bezpłatnie, z reklamą.


Niedawno dość głośno było o propozycji sprzedaży muzyki w ramach aukcji, gdzie nowe popularne utwory byłyby naturą rzeczy droższe, zaś te starsze, cieszące się mniejszym zainteresowaniem tańsze. W modelu jaki przedstawiam cena muzyki także oparta byłaby na aukcji, wszak adWords sprzedaje reklamy na aukcjach. Różnica jest zaś taka, że to nie odbiorca płaci za muzykę a reklamodawca.

Wyjaśnie dlaczego posunę się do spekulacji na temat tak szeroko zakrojonego przedsięwzięcia. Google za firmę dMarc może zapła
cić nawet do 1.1 miliarda $ (102 miliony w gotówce oraz dodatkowe spłaty do wartości 1.14 miliarda na bazie osiągniętych zysków, w ciągu trzech lat). Tak ogromna inwestycja oznacza, że Google szykuje się na wielkie przedsięwzięcie i z pewnością będzie wykorzystywać potencjał dMarc. Może jeszcze przed bańką internetową byłby to jeden ze średnich zakupów. Jednak obecnie jest to spory wydatek a Google nie jest firmą, która kupuje inne firmy "za każdą cenę". dMarc ma stanowić wzbogacenie adWords. Wykorzystany zostałby właśnie do umieszczania reklam w podcast
ach oraz do muzyki.

Do czego mógłby się przydać w tej chwili Napster? Nie jest liderem na rynku sprzedaży muzyki, ale z pewnością na tym rynku ma już pozycje. Ma znaną, kojarzoną z darmową muzyką marke oraz dostęp do zasobów i współpracuje z koncernami wydawniczymi. iTunes jako lider będzie bronił swojego bastionu, nie odchodząc, przynajmniej na początku, z przyjętego modelu. Na współpracę w takim przedsięwzięciu by się raczej nie zgodził.

Google Music Search zaś spełni role interfejsu do wyszukiwania oraz agregacji danych o muzyce, a także poznawania gustu użytkownika. Być może brakuje tu w tym momencie elementu takiego jak last.fm, pozwalający na wyszukiwanie nowej muzyki w oparciu o nasze dotychczasowe gusta, jednak prawdopodobnie w przyszłości Google Music Search może się o to wzbogacić.
Inna droga to pominięcie modelu online w pozyskiwaniu tych informacji i uzyskanie ich z naszych komputerów. Przecież lista naszych plików muzycznych jest indeksowana przez Google Desktop Search.

Także pośrednio Google ma udziały w Winampie, który, przy ogromnej popularności, jest także odpowiednikiem Picasy dla świata muzyki. Winamp należy do AOL, w którym udział niedawno kupił Google.
Media Library w tym programie jest odpowiednikiem wyszukiwarki dla naszych plików, gromadzi informacje oraz je segreguje. No i jeszcze jest uzupełniający Winampa Shoutcast, na którym każdy może stworzyć własne radio internetowe.

Być może Google nie pokusi się o sięganie do Winampa i stworzy własny program, może jako zwykły plugin do sidebar'a w Google Desktop.

Czy to nie brzmiałoby zachęcająco dla użytkownika gdyby miał narzędzie do poznawania nowej muzyki oraz nieograniczony ceną dostęp do niej?

Kwestią dyskusyjną pozostaje forma reklamy, jej długość, forma, treść. Jak bardzo dopasowana do użytkownika może być reklama umieszczona w nagraniu? Bardzo. Myślę, że bazując na zapisanych w bazach Google informacjach doświadczony specjalista od profili psychologicznych mógłby łatwo określić mój przedział wiekowy, zainteresowania oraz reszte informacji potrzebnych do dobrania dla mnie skutecznego przekazu reklamowego. Myślę też, że mogłyby tego dokonać także algorytmy. Nagranie kilku odmiennych wersji reklamy jest z pewnością droższe niż stworzenie płatnego linku, ale znacznie tańsze od reklamy telewizyjnej.

Sukces na tym rynku może przynieść Google ogromne zyski, tak, że opłacalne stałoby się utracenie iTunes jako klienta (iTunes jest utrzymywany na serwerach Google).

Skoro audycje radiowe udało się oderwać od nadawania w ciągu programowym jako podcast (pomijając to, że każdy może teraz tworzyć własną audycje), może także muzyka jako utwór + reklama może okazać się strzałem w dziesiątke.
Oczywiście jest to jedynie spekulacja a jej detale wymagałyby opracowania np. pytania odnośnie DRM lub czy wydawcy pójdą na taki układ.
I na koniec jedna rzecz do przemyślenia dla tych, ktorzy myślą, że mp3 z reklamą przed muzyką nie ma szans na przyjęcie się: włączcie radio i gdy skończy się reklama posłuchajcie muzyki.

Tuesday, February 14, 2006

"Domains for Gmail" oraz "Gmail + Google Talk" a biznes.

Chciałem opisać połączenie Google Talk z Gmail, oraz nowy program Domains for Gmail osobno, ale wpisują się one w jeden schemat więc pozwole sobię to połączyć.

Dla tych którzy mają konta Gmail (i zmienią język na angielski) dostępna jest możliwość używania naszego ekranu poczty do rozmowy na żywo z innymi użytkownikami. Tuż pod okienkiem labels pojawia się teraz okienko "Quick contacts", które jest ajax'ową wersją komunikatora Google. Nie używam za często tego komunikatora, głównie dlatego, że większość ludzi, których znam posługuje się fatalnym programem Gadu-Gadu, i, nie chcąc pozostać odciętym od świata, jestem zmuszony także z niego korzystać. I teraz wielki plus dla Google, ponieważ:
1. Połączył w jednym miejscu poczte z komunikatorem
2. Google talk jest możliwe do połączenia z innymi jabberowymi komunikatorami
3. Jeśliby pokombinować to można też połączyć gTalk z GG, MSN, AIM itd.
4. Archiwum naszych dyskusji jest przechowywane na naszym koncie Gmail.

Są też ofiary, przynajmniej na dłuższą metę. W tej chwili dostrzegam dwie firmy, którym Google przeszkodziło. Niedawno głośno było o Gtalkr, serwisie umożliwiającym obsługę Google Talk z poziomu flashowej aplikacji na www. Mimo, że Gtalkr rozwija się i stara się na własną ręke zintegrować pod swoim dachem różne usługi Google z innymi aplikacjami web 2.0 to właśnie teraz ujawnia się jak delikatny jest ich model. Jeden ruch ze strony Google może go przekreślić (podobnie jak w przypadku serwisów opartych na Gmaps).
Także 37signals, autor dość popularnych (lecz raczej nie u nas) aplikacji Basecamp, Ta-da list, Backpack, szykujący się do wydania nowego programu Campfire, mającego być wygodnym chatem dla firm musi być niemile zaskoczony nową konkurencją.
I tu wchodzi element business 2 business, na który Google rusza z kolejnym projektem.

Domains for Gmail ma być otwarciem Gmail'a na użytkowników biznesowych. Gmail ma w tym wypadku być dostępny dla firm, chcących używać systemu mailowego google, ale pod własną domeną. Google zapewnia miejsce, obsługe i prawdopodobnie wszystko co jest dostępne dla zwykłego użytkownika. Obecnie trwają zapisy do testowania wersji beta. Nie wiadomo jeszcze, czy konta te będą zawierały reklamy adSense. Prawdopodobnie tak. Będzie to dowód na to, że linki umieszczane przy treści naszych emaili są na tyle opłacalne by dać możliwości Gmail (w tym ponad 2gb pojemności) dla firm.

Zastanawiam się jak na tym ucierpi rynek dostawców hostingu, największa w Polsce firma hostingowa, home.pl, oraz tysiące innych drobnych dostawców na świecie, prawdopodobnie nie przewidziało, że może być zmuszona do konkurowania z Google. Być może komercyjne konta emailowe dla firm niedługo znikną z ofert tych firm. Oczywiście wiele firm, zwłaszcza tych dużych nigdy nie pozwoli sobie na korzystanie z takiego rozwiązania, ale i podobnie nie skorzystałyby one z firm hostingowych. Jest to uderzenie na sektor małych i średnich przedsiębiorstw.

I tu jeszcze uzupełnienie o kolejny kierunek.
Jeśli integracja się dopełni, konta dla firm w gmail zostaną zintegrowane z gTalk, a firmy masowo skorzystają z "Domains for Gmail", to otworzy to drogę dla tego programu jako wiodącego komunikatora dla biznesu. No i oczywiście nie zapominajmy, że Google Talk oferuje połączenie głosowe. Skype, nawet po przejąciu przez eBay nie będzie miał takiej promocji wśród użytkowników biznesowych. Tym bardziej jeśli Google rozbuduje kiedyś swój komunikator o wyjście na numery telefoniczne.

A gdy już na firmowych komputerach okno przeglądarki będzie nieustannie otwarte na stronie Gmail, wstawienie, i rozpropagowanie tam kalendarza oraz innych usług zbliżonych do microsoftowego Outlook'a nie będzie stanowiło problemu.

Sunday, February 05, 2006

"Is Google Book Search "Fair Use"? "


Prezentacja na temat Google Book Search. Trochę historii, zasad działania, i tego czy cały ten projekt jest "Fair"(trwa prawie pół godziny).
via:Presentation Zen